Wspomnienia  z  wakacji.

Wspomnienia z wakacji.

Za  chwilkę   rok  szkolny  się  zacznie i  sporo  z   Was  już  o  tym  myśli.
 Nam  jeszcze    wspomnienia    po  głowie  się   plątają,  z   wakacji   których  od  paru  lat   z mężem  tak  chcieliśmy.Nie  planowane  wcale, bo  przecież   deski  trzeba   jeszcze   i  ogrodzenie  przecież  czeka,  ale  co  tam!  Nie  samą  pracą  człowiek  żyje,  tyle    bez  przeżyliśmy, to  jeszcze  trochę  przeżyjemy. Warto  czasem  odłożyć  coś   na  potem.
 Byliście  z  nami  w  święta, na  każdym  pchlim  targu , przy  każdym  nowym  projekcje, więc  i  tu  zabraknąć  Was  nie  może:) I  choć  odpuściłam   świat  wirtualny   na  ten  tydzień   zupełnie, by  z  rodziną   pobyć  całkowicie,  to  teraz  podzielić  się  z  Wami chcę.:)
Kilka  moich  myśli  gdzieś   na  karteczkach  ołówkiem  zapisane  i   kilka  zdjęć . Kilka   bo     z  setki, albo   nawet  tysiąca  wybrane!


Dobrze  tak  czasem  odciąć  się  od  wszystkiego, od  tego  co  tak  dużo  czasu  ostatnio  zabiera .
Choć laptop i  dwa  tablety  wzięte, ani  na   krótka  chwilkę, sekundę małą nie  przysiadłam.
Czasu  tak  jakoś  więcej  się  zrobiło,    i  dostrzec  więcej  mogłam..
Bo  czy  coś  się  stanie, jeśli  przez   chwilę mnie  nie  będzie  w  tym  wirtualnym, internetowym  świecie?
Czy  lubić  będziecie  mnie  mniej ?
Kto  lubił  lubić  będzie. Teraz, jutro, za  rok  i  nic  tego  nie  zmieni.


Zdjęcia  bez  ładu  i  składu :)


Plaża  30 stopni  w  cieniu, mąż  rybę  złowił.
 Dawiduś szybko  do  morza  wypuścił, bo za  mała, bo  szkoda.
Słyszę  śpiew  gwiazdy  mojej  największej, kąpie  właśnie lalkę  syrenkę.
Siedzę  na  skale,  nogi   w  wodzie  moczę ,książkę  czytam  tą od co od dawna  chciałam, a  czasu brakowało. Cóż  od  życia  chcieć  więcej ?
Może  tylko ta  tęsknota  za  domem,  gdzieś   w  człowieku głęboko siedzi.


                           W  blasku   zachodzącego  słońca na  desce  surfingowej siedzi.
Złote  loczki  wirują  pod  wpływem  delikatnego wiaterku .Z  uśmiechniętą, piękną   buźką    kamykiem  muszelki  rozbija, małże dla  rybek  wyciąga . 
Ponoć  na  kolację  ryba  ma  być!Samodzielnie  przez  tatę  najukochańszego  złowiona.
( jaka  szkoda, że   bateria  w  aparacie  padła)


 Bo   w  życiu  człowiek   odwagę  mieć  powinien i  do życia   również !
On  ją  ma, zawsze  miał.  
Tym  mi imponuje, sytuacji  nie  ma   w  której  by  się  bał, rzeczy  żadnej.
Tylko o  nas  jedynie  się  boi!
 byśmy  zdrowi  byli ,
by  dach  nad  głową  był , 
żeby było  co  do  gara  włożyć. 

Człowiek  zawsze  cieszyć   się  powinien   z  chwil  jakie przeżył, jakie  są  nam  dane.
Życie    składa  się   właśnie  z  takich   pięknych  chwil , 
o  takich  warto  pamiętać, a   złe  szybko  zapominać.. 


Pozdrawiam  jeszcze   wakacyjnie :)
S.Y.B.I.L.L.A











Letnie porządki

Letnie porządki


 "Perfekcyjna Pani Domu "ze  mnie  żadna  i  raczej  nigdy  nią  nie  będę .
Chora  na  " Idealny porządek " też  nie  jestem. Jednak  BAŁAGANU  NIE  LUBIĘ !
Oczywiście  nie  mówię o porozwalanych  zabawkach ,bo  to  zupełnie  inny  bałagan.
Mówię   o  brudnych  naczyniach  w  zlewie  , kurzu  na  meblach  , pajęczynach  przy  suficie  i  o  zgrozo   brudnej  podłodze!
Na  szczęście   etap  brudnych   prac ( malowanie ,  panele, kafle itd.) jest  już  za  nami:)
Mogę  spokojnie   posprzątać   i  nie  myśleć, że  wieczorem    będzie  dokładnie  tak  samo!
Hip hip  hura!  By  uczcić  zakończenie  tego  etapu,  wymyśliłam  sobie  letnie  porządki .
Nie  takie  tam  po  łepkach, dokładne!
I  tu  moje   ostatnie   odkrycie:) Środki  czystości. Kosmetyki  do  wnętrz   PERFECT HOUSE  polskiej firmy BARWA. Ułatwiły  i  umiliły  mi  pracę .
 Naprawdę   świetnie    usuwają  zabrudzenia , pięknie  pachną! Zapach  utrzymuje   się   bardzo, bardzo  długo.Nie   potrzeba  już żadnych  dodatkowych środków   zapachowych.  Mają  jeszcze  jeden  plus , mogą  stać  na  widoku, są  ładnie  podane :)
 Jak  dla  mnie  strzał  w  dziesiątkę!



Moim  ulubieńcem  jest profesjonalny   płyn  do mycia  i  pielęgnacji  podłóg  drewnianych WOOD FLOOR.Usunął   wszystkie   zabrudzenia  (po  farbie  też )   z tych   naszych  kochanych  drewnianych  schodów. Nie  zostawił  zacieków , a  schody  pachniały   chyba  ze  dwa  dni :)


Kolejny  to mleczko do mycia i  pielęgnacji  mebli  FURNITURE
 Stosuję  go  do   drewnianego  blatu  stołu :)  i  reszty  drewnianych  mebli. Można  go  również  stosować do materiałów  drewnopodobnych , ale jeszcze  nie  próbowałam.


Teraz  czas  na  łazienkę. Tu    pomocnikiem  był  BATHROOM . Czyszczę  nim   kabinę  prysznicową , wannę  , bidet  i  toaletę  .Lubię  czuć  jego  zapach  w  łazience.


Czas  na  kuchnię. KITCHEN nie zastąpiony  w  walce  z  tłuszczem! Choć  staram  się  nie dopuszczać   do  zatłuszczenia  , to   na  kuchence  jest to  niewykonalne ( dużo  gotuję ) . Wiadomo,że  nowego  nie  zrobi, ale   naprawdę  jetem  zadowolona  z  efektu, jaki  uzyskałam   po    jego  użyciu.


Płyn  do  naczyń DISHES. Nie  zostawia  smug,  nie  wysusza  dłoni  i nie  muszę   przelewać  do   innej   butelki  :)

                                              Cena  tych  produktów  też  nie  jest  wysoka.
                        Są  bardzo  wydajne. Wysprzątałam  cały  dom, a  z buteleczek  znikła odrobina.


Firma   BARWA  zostanie  na   długo   w  Domku  za lasem. Oprócz   kosmetyków  do  wnętrz,   posiadają   linię  kosmetyków  dla dzieci  i  dorosłych . Chętnie  zagłębię   się  w  ten  temat :)

Wszystkie  wyżej  wymienione  kosmetyki do wnętrz  znajdziecie  http://sklep.barwa.com.pl/14-perfect-house

                           A  Wy  kochani   lubicie   sprzątać   troszkę, bardzo, a może  wcale ?

                                                                     Pozdrawiam

                                                                    S.Y.B.I.L.L.A



    
Drewniane DIY

Drewniane DIY

Czasem  wystarczy  mały  kamyczek, by  uruchomić  lawinę.
U mnie  to  lawina  pomysłów,  a  kamyczek  to  kawałek   drewna. Zwykły  plaster  z  innego   drewnianego  projektu , o  tym  na razie  ciiiiii  :) Tak  fantastycznie   się  wygiął  podczas   wysychania, że  od razu  wiedziałam  jakie  będzie miał  przeznaczenie. Wystarczyło doczyścić i  pomalować lakierem :)
Tak  powstała  płytka misa,  na   dekoracje, do  serwowania itp.
Podczas  jej  malowania   w  głowie  pojawiło  się  jeszcze  parę  pomysłów. Powstał  serwetnik, domki  i  banalna  podstawka  na  świeczkę.
Razem  z  odnowioną  komodą (KLIK ) tworzy    fajną  całość.



Misa :)



TU  widać  jak  pięknie  się  wygięła  


Serwetnik to  też  oskórowane, wyczyszczone, zalakierowane   talarki. 
Sklejone  klejem  do  drewna.



Domki   wycięte  ze  zwykłej  deski ,  umalowane  farbą   kredową .
Okienka i  drzwi  wycięłam  z   worka  jutowego, przykleiłam  klejem na  gorąco. 


                                 Podstawka  na  świecę. Chyba  nie  muszę  nic  więcej  pisać :))))



Całość 


Bardzo  lubię  takie   coś  z  niczego , koszt  praktycznie  zerowy .
Drewienka  walają  się  pod  wiatą , odrobina  farby, kleju , pomysł  i  jest !
Kobiety  też  coś  same  zrobić  mogą , a  jak :)

Ja   jestem  zachwycona, ale  znacie  moją  miłość,  słabość  do  tego materiału :)
Była  bym nawet  zadowolona  ze  zwykłego  patyka hi hi hi.
                                Piszcie   więc  proszę ,co  myślicie  o  takim  wykorzystaniu  drewna?

                                                                     Ściskam  Was  mocno
                                                                          S.Y.B.I.L.L.A

Poduszki ręcznie  malowane

Poduszki ręcznie malowane

Znacie  to  pewnie  " Mamo  dlaczego  ONA MA,  A  JA  NIE ".
Właśnie  takie  słowa  usłyszałam   od  syna  kiedy  uszyłam   Natalce  zwierzaki.
To  nic,  że  zabawek  cały  pokój  i  pół  piwnicy!  Ważne  jest  to, że  Ona  dostała.
 Cóż  więc robić?  Zasiadłam  do  maszyny, a  jeszcze  wcześniej do pędzla i farby  do  tkanin.
No  tak  pięknie  jak Kinga  z  Namalowane  w  życiu  swoim  nie  namaluję, ale  coś  tam   jestem w  stanie.
I  tak  z   pędzlem  przyciętym nożyczkami, ogromną  chęciom i  wytrwałościom:)   siedziałam    cały  dzień  i  pół  nocy.  W  przypływie  weny zmalowałam  dziewięć  poduszek, wszystkie  są  czarno-białe.   Do  takowych  pałam  miłościom  już   jakiś  czas. Dziś  mogę  pokazać  Wam  tylko trzy. Dlaczego  dowiecie  się  niebawem. W  zamian  mam  jeszcze  worek  na  zabawki.


Do  Kapitana  Ameryki (malowany  markerami  do  tkanin )   dołączyli  dziś  SZOP i  ponoć LIS :)





Worek  na  zabawki   powstał z worka,  który  był  w  koszu  na  pranie :)
Zrobiłam  jedynie  zakładkę, by  wciągnąć  sznurek,  namalowałam oczka  i  uśmiech.




  Lis   to  taki  stworek  z  malowanki  Natalki.
 Czy  On  podobny  do  lisa, tego  do  końca  nie  jestem  pewna hi hi. 


Szopa  znaleźliśmy  z  Dawidkiem   w  internecie,  takiego  chciał  i  koniec:)


Butelka  mleka   to  takie  pocieszenie  dla  Natalki , która  nie  jest  w  stanie  jeszcze  pojąć, że  mama   szyje dziś   dla  Dawidka





Powiem  tak,  nie  było  to  łatwe  zadanie WCALE,  ale  nie  umiem  robić  w kółko  tego  samego.
Lubię  stawiać   przed  sobą  nowe  wyzwania,  rozwijać  się , uczyć. Właśnie  w  takich  momentach  żałuję, że  mieszkam  na  wsi! Miasto  w  takiej  dziedzinie  daje  większe  możliwości.
Tak  mnie   to  jednak   wciągnęło, że postanowiłam   zakupić  sobie  sztalugę, porządne pędzle itp.
Zobaczymy  co  z  tego  wyjdzie..
 Najważniejsze!Dawidkowi  się   bardzo  podoba :))

Kochani  jeśli  macie w domu podobny  worek , to  podsunęłam Wam  pomysł  jak  jeszcze  możecie  go  wykorzystać :)

Teraz  piszcie  co  myślicie  o  takich  poduszkach ?  Może  polecicie  jakąś firmę pędzli, miejsce   w  sieci  gdzie  można   takie  kupić?


                                                               Pozdrawiam
                                                              S.Y.B.I.L.L.A
Zwierzyniec

Zwierzyniec

 Lubię  kiedy  się  coś  dzieje,  kiedy  dom  jest pełen   ludzi,  lubię !
Ale  lubię  też  spokój,  NASZE  zwykłe  życie.
Lubie  wstać  rano, pościelić  łóżka, otworzyć  szeroko   okna,  zejść  do  kuchni  zrobić  dzieciakom  śniadanie. Lubię  zaszyć się  w  tym  pokoiku,  który  niebawem   stanie  się  mini pracownią.
Lubię siąść przy  maszynie i szyć ,szyć i  szyć:)
 Naprawdę się już  bardzo    za  nią  stęskniłam!
Kiedy  ją  wczoraj  dopadłam , szyłam   do  pierwszej w  nocy i  uwierzcie  mogła  bym   dłużej.
Dziś  też   poszyję:)
Natalka  ostatnio  nie  dawała  mi  spokoju "Mamusiu uszyjesz ":)  Nic  dziwnego!  Kiedy  coś  szyłam, szyłam  dla  innych  dzieciaczków.
Wczoraj   więc coś   dla  niej powstało.  Już  nie  widziałam  naburmuszonej   smutnej  minki,  tylko  iskierki w  oczkach. Od  rana  paczka  nowych  przyjaciół   towarzyszy każdej  zabawie.
Zdjęcia też  robiłyśmy  razem:) Dziś   zamiast  modelką  była   fotografem.
Zobaczcie  co  z  tego  wyszło.



Pies ,  kot  i  myszka, która  miała  być  misiem. 
(chyba  ma  za  duże  uszy )  :)












Jak  wam  się  podobają   wczorajsze  szyjątka ?
Napiszcie   jak  tam  u  Was,  więcej   maskotek  czy   plastikowych  lal ?

                                                              Do  napisania ...
                                                              S.Y.B.I.L.L.A
Copyright © 2016 Domek za lasem , Blogger