Cotton ball - dwa sposoby




Ostatnia na marzenia i inspiracje mnie zebrało .
Na dziś  dość marzeń  ,pora do rzeczywistości wrócić .
Między śniadaniem ,dziećmi ,sprzątaniem   itd .znajduję troszkę czasu na czyszczenie Natalkowego łóżka .  Do świąt nie skończę  ,co chwilę robię  coś innego , deseczkę , słoiczek jakiś   , skarby z targu na metamorfozę czekają . Nazbierało się zaległości , nazbierało . ..
Ostatnio sklep   " firankowy " odwiedziłam  w poszukiwaniu zasłonek .Zasłon nie kupiłam  , wełnę jednak do domu przytachałam ,oprzeć się nie mogłam ... kolory takie piękne że szkoda nie  kupić ,  a jeszcze jak  pomysł na nie  jest ... Na  drutach  mama mnie nie nauczyła :) niestety !  Kiedyś może to zmienimy  , teraz puki co z wełny  piłeczki świecące  wymyśliłam , co to  je  Cotton  ball nazwano .
Człowiek to taki dziwny  , zawsze  czegoś chce  , ciągle mu mało  , zawsze ciągle coś ...
 I  Ja je tak chciałam bardzo  i nadal chcę ,  troszkę mniej może  bo dwa komplety ostatnio powstały :)
 Pewnie więcej się  ich u nas pojawi  , bo   czar nieziemski z nich ...
 To moje  pierwsze w życiu   " Cottonki "    własnoręcznie wykonane i pierwsze w ogóle . Dumna jestem z nich  ,   mimo krzywizn  i różnych takich ...
   Może i wy podobne będziecie chcieli sobie zrobić  :)



Pierwsze  to te moje z wełny :) A co wam będzie potrzebne ?   A no :
 -Światełka     z choinki :)  (LED ) ,
- wełna ( różne kolory ,
- klej do drewna  mój  to firma Pattex   może być  inny ,
- baloniki ,
-miseczka ,
-woda  ,
nożyczki ,


  Trzeba nadmuchać balony do rozmiaru jaki chcemy mieć kulki , owijamy   baloniki wełną  . Kiedy wszystkie są już owinięte  w miseczkę    wlewamy klej   i trochę wody , trzeba  wymieszać (ja na oko  ,  ma nie być rzadki  ani za gęsty :)))) .Klej rozcieńczam by było go więcej .   Kulki jedna po drugiej moczymy w tak przygotowanym kleju  .  Trzeba dobrze wszystko nasączyć  , ale nie tak by  z nich kapało .   Odkładamy je na chwilę , na  jakąś tekturkę czy coś innego . Klej który używałam jest szybkoschnący     więc  chwilę później  odkładam  je na gorący kaloryfer :))) po 2 godzinach  może 3  kuleczki gotowe . Przebijamy  wówczas (ja nożyczkami ) nasze   kuleczki i delikatnie odklejamy  baloniki  , mnie udało się nożyczkami  wy możecie czym wam wygodnie , :)   trzeba jeszcze tylko  światełka do środka włożyć  ,( z  tym problemu nie będzie bo otworków jest dużo ) zaświecić i cieszyć się blaskiem naszych  Cotton ball :)



Drugie to " cottonki "(po mojemu )  z piłeczek  ping -pong .

Potrzebne wam będzie :
- 30 piłeczek (  w zależności ile chcecie ) ach kupcie troszkę więcej bo pękają :))  ,
- światełka (LED) ,
-nożyk  do cięcia  papieru

Nożykiem   ostrożnie nacinamy  piłeczki   tworząc mały krzyżyk ,  można również nawiercić  . Ja chciałam sama   więc wiertarka odpada .  Następnie  wkładamy  przez otworki nasze światełka i  gotowe :))  Można świecić :)

Zrobić te cudeńka można na wiele  sposobów  ,  moje są tak wykonane . Czy dobrze źle nie wiem ...
 Ja z efektu jestem zadowolona ....
Pewnie po domu wędrować będą  ,  a to na namiot , w pokoju dzieci  za lampkę nocą ,  gdzieś na parapet , na naszej brzozie na razie  zawisły :)  muszą oczy nacieszyć :)
 Na następne pomysł już mam  , tylko o lampki u nas na wsi ciężko . Tak  już  tu u nas jest  !!!

 A wam jak się podobają ?  może macie jakieś swoje sposoby ?  Jakiego innego kleju można użyć ?Chętnie przeczytam  :)

                  A teraz już tylko pozdrowienia z domku za lasem ślę i udanego weekendu  wam życzę :)
                     
                                                                             Sybilla


20 komentarzy:

  1. ping pongowe dziurki polecam robić np nagrzanym pręcikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) Ooooj jak czasem człowiek nie myśli :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kupiłam gotowe, jednak może kiedyś spróbuję 1 sposobu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęcam , wcale nie jest trudne :) Ja też mam ochotę na gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne! Miałam kupować do siebie do salonu, bo u córci już są, ale chyba rzeczywiście zrobię je sama. Tyle frajdy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki :) Zrób , zrób pochwal się potem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super pomysł - jak zawsze:). Cieszę się, bo po rozebraniu choinki tak jakoś smutno się zrobiło. A takie światełka - rewelacja! Całoroczna dekoracja:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki :) Odkop więc światełka z dna świątecznych pudeł ,niech w innej roli wystąpią ,poświecą troszkę w salonie ,pokoju dzieciaków ... pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę musiała spróbować :) Bardzo przyjemnie to wygląda. Krzywizny nie widać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rewelacyjny pomysł, zwłaszcza ten włóczkowy. Ping-pongowe wyglądają bardzo profesjonalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki :) dodam że wieczorem naprawdę tworzą fantastyczną atmosferę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba nie muszę Ci mówić, że wyszło cudownie. Kolorki zdecydowanie-moje:) hihih. A pomysł zawieszenia światełek na brzozie-efekt nietuzinkowy. Ślę ohy i ahy:)
    Śmietankowa

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście jestem bardzo zadowolona :) A nasza brzoza wisi tu już od czasów kalendarza adwentowego ,więc wykorzystać jakoś ją trzeba :) Dzięki za te ohy i ahy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super post, już dawno zbierałam się do wytworzenia czegoś tak miłego dla oka, ale czasu mi brakowało i motywacji:) ale pozazdrościłam i ...... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki :) miło że kogoś inspiruję :) czekam na Twoje Cotton Ball .pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Swiatelek z pałeczek ping pongowych na pewno spróbuję, jak je tylko zobaczyłam od razu w mojej głowie pojawił się obraz tarasu, tam też znajdą swoje miejsce.
    Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczywiście chodziło mi o piłeczki. :) Eh, ta pisownia słownikiem. :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Pewnie pięknie będą wyglądać wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę spróbować, bo cotton ballsy to coś, co chciałabym miec we własnym domku :)Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam Sybilla.

Copyright © 2016 Domek za lasem , Blogger